"Niedokończone Książki" Jachna/Buhl

Jachna-Buhl

Nowa płyta duetu Jachna/Buhl, nagrana w 2011 roku, w Sali Koncertowej Akademii Muzycznej w Bydgoszczy.
Realizatorem nagrań był Nicolas de la Vega, student reżyserii dźwięku na tejże Akademii.
Na płycie pojawia się wiele "wyimprowizowanych" fragmentów, i wraz z kilkoma przygotowanymi numerami, ukazują duet w formule bardziej poszukującej. Nie bez znaczenia jest miejsce nagrań, które otwiera na poszukiwania akustyczne, choc tradycyjnie nie brakuje odwołań do elektroniki.Muzyka jest bardziej oszczędna, miejscami surowa. Perkusja i Trąbka staraja się razem dialogowaći napędzać wspólnie muzykę.

" Po olśniewającym debiucie Mikrokolektywu dostajemy wcale nie gorszą płytę duetu w analogicznym składzie – bębny i trąbka. „Niedokończone książki” to drugi album Wojtka Jachny i Jacka Buhla. Obaj muzycy są doskonale znani na jazzowej scenie, przede wszystkim w jej bardziej alternatywnych rejonach – pierwszy z nich kojarzony jest głównie z Sing Sing Penelope i Contemporary Noise Quintet/Sextet, drugi to doświadczony perkusista o bogatym dorobku, niegdyś związany z yassowym środowiskiem. 

Niniejszy album, o wiele lepszy od pierwszego, zatytułowanego „Pan Jabu”, wypełniają doprawdy błyskotliwe, przemyślane dialogi, subtelnie doprawione elektroniką. Muzycy udowadniają, że tak skonfigurowany duet może być nader wielowymiarowy, a jednocześnie nie popadają w schizofrenię, zachowując spójny nastrój. W ich artystycznej wizji nie ma miejsca na efekciarstwo, którym często podpiera się podobna formuła. 

Jachna i Buhl generalnie stronią od gwałtownej ekspresji. Tu każdy dźwięk (a także pauza) są ważne. Jacek kreuje genialne, subtelne, szalenie wciągające groove’y, ale ogromnie istotne dla niego są także przestrzeń oraz brzmienie – a dzięki temu, że materiał zarejestrowany został w Sali Koncertowej Akademii Muzycznej w Bydgoszczy, wyśmienicie udało się wyeksponować te jakości. 

Wojtek wnosi sporo kontemplacyjnego klimatu (jednakże nie ma nowy o rozwodnionym ambient-jazzowym nudziarstwie), lecz z drugiej strony jest w jego grze miejsce na żwawy, humorystyczny temat (Straż ogniowa), jak i smakowite sonorystyczne eksperymenty (choćby Rycerz w pogniecionej zbroi). Doprawdy mądrze użyta elektronika wzbogaca całość o element abstrakcji i potęguje napięcie. Pewne pomysły duetu wyraźnie kojarzą się z dorobkiem Roba Mazurka, zwłaszcza – rzecz jasna – z Chadem Taylorem. Ale nawet jeśli są tu znamiona epigoństwa, to ma ono zupełnie inny wymiar niż w popie czy rocku. Doskonała płyta!"
Autor: Łukasz Iwasiński, Jazz Forum

Katastrofa w porcie